Autorka: Patrycja Kulawik

Post użytkownika Crazy Nauka z dnia 10.10.2025 r. (portal Facebook)
Totalna Biologia, nazywana również psychobiologią, to nurt zaliczany do medycyny alternatywnej, który w ostatnich latach zdobył w Polsce dużą popularność. Jej zwolennicy przekonują, że każda choroba ma swoje źródło w psychice, a dokładniej w nierozwiązanych konfliktach emocjonalnych, traumach lub nieuświadomionych przeżyciach, często sięgających dzieciństwa, a nawet historii rodzinnej. Choroba nie jest tu postrzegana jako błąd organizmu, lecz jako sensowna reakcja ciała na doświadczenie psychiczne.
To właśnie ta obietnica sensu sprawia, że Totalna Biologia trafia do osób zagubionych, chorych lub rozczarowanych medycyną konwencjonalną. Jednocześnie środowiska naukowe i medyczne od lat klasyfikują ją jako pseudonaukę, wskazując na brak badań potwierdzających jej założenia oraz na potencjalne zagrożenia wynikające z zastępowania leczenia narracją symboliczną[1].
Jednym z przykładów interpretacji w Totalnej Biologii jest sposób, w jaki tłumaczy się choroby skóry. W przypadku czerniaka pojawia się teza, że jego źródłem są doświadczenia „oczerniania”, znieważania, ataku na reputację, głębokiego wstydu lub poczucia moralnego splamienia. Warstwa skóry ma ulegać pogrubieniu, żeby chronić organizm przed zniewagami.
Narracja ta budzi szczególny sprzeciw lekarzy, ponieważ czerniak jest nowotworem bardzo dobrze przebadanym pod kątem czynników ryzyka[2]. Promieniowanie UV, predyspozycje genetyczne czy obecność znamion barwnikowych mają udokumentowany wpływ na jego rozwój. Sprowadzanie tej choroby do przeżyć emocjonalnych nie tylko ignoruje fakty, ale też przenosi odpowiedzialność za nowotwór na pacjenta, sugerując, że choroba jest skutkiem jego doświadczeń, reakcji lub „nieprzepracowanych emocji”. W skrajnych przypadkach może to prowadzić do opóźniania diagnozy lub rezygnacji z leczenia onkologicznego.
Czerniak nie jest jednak wyjątkiem. Cały system Totalnej Biologii opiera się na sztywnym przypisaniu chorób do określonych konfliktów psychicznych. Nowotwory są w tym ujęciu efektem długotrwałego, nierozwiązanego konfliktu biologicznego, który „urósł” wraz z chorobą. Rak piersi bywa interpretowany jako wynik problemów opiekuńczych i niemożności ochrony bliskich, rak płuc jako konsekwencja lęku o życie lub poczucia braku przestrzeni do istnienia, a choroby jelit jako trudność w „trawieniu” sytuacji życiowych, np. obawy, że nastąpi ostateczny rozkład więzi z partnerem/ką[3].
Choć metafory te bywają sugestywne, krytycy podkreślają, że prowadzą one do skrajnego uproszczenia procesów biologicznych i pomijają rolę środowiska, genetyki oraz czynników losowych. Tego rodzaju interpretacje, choć pozornie spójne z językiem metafor, mogą być szczególnie obciążające psychicznie dla pacjentów, wzmacniając poczucie winy i przekonanie, że choroba jest dowodem osobistej porażki emocjonalnej.
Szczególne kontrowersje budzi sposób, w jaki Totalna Biologia interpretuje choroby dzieci. W tym ujęciu schorzenia najmłodszych mają być efektem konfliktów rodziców, emocji matki w czasie ciąży lub tak zwanego echa pamięci rodu[4]. Odpowiedzialność za chorobę dziecka zostaje w ten sposób przesunięta na rodzinę, co może prowadzić do silnego poczucia winy, lęku oraz unikania konwencjonalnej diagnostyki i leczenia.
Krytyka Totalnej Biologii nie pozostaje wyłącznie w sferze debat akademickich. W październiku 2025 roku głośnym echem odbiła się decyzja Miejskiej Biblioteki Publicznej w Piasecznie, która odwołała planowane spotkanie z Sonią Ross, jedną z najbardziej rozpoznawalnych promotorek Totalnej Biologii w Polsce[5]. Decyzja zapadła po interwencji środowisk naukowych i lekarzy, którzy zwracali uwagę, że udostępnianie publicznej instytucji jako przestrzeni do promowania tego typu treści może legitymizować dezinformację zdrowotną. Sprawa stała się symbolem rosnącej świadomości instytucji publicznych wobec zagrożeń związanych z pseudonauką.
W tej dyskusji wyraźny głos zabrała prof. Agnieszka Szuster-Ciesielska, wirusolożka i popularyzatorka wiedzy medycznej, która jednoznacznie określa Totalną Biologię jako pseudonaukę. Jak podkreśla ekspertka:
„Żadne liczące się towarzystwo naukowe, instytut zdrowia czy eksperci medyczni nie uznają założeń biologii totalnej za naukowo uzasadnione. Nie istnieją wiarygodne badania potwierdzające skuteczność tego podejścia. Sugerowanie, że każdy nowotwór czy choroba autoimmunologiczna są efektem ‘nielubienia siebie’ czy ‘braku wybaczenia’ jest szkodliwe i sprzeczne z aktualną wiedzą medyczną.”[6]
Ten głos dobrze oddaje istotę sporu wokół Totalnej Biologii. Nie dotyczy on bowiem samej potrzeby rozmowy o emocjach, lecz granicy między wsparciem psychologicznym a narracją, która pod pozorem sensu i „biologicznej logiki” podważa fundamenty medycyny opartej na dowodach i może realnie wpływać na decyzje zdrowotne pacjentów.
[1] http://polityka.pl/tygodnikpolityka/spoleczenstwo/2320117%2C1%2Cbiologia-totalna-nowa-szarlataneria-podbija-rynek-dziennikarka-polityki-zapisala-sie-na-kilka-sesji.read
[2] https://onkologia.pacjent.gov.pl/pl/kompendium-chorob-nowotworowych/czerniak/czynniki-ryzyka
[3] https://www.totalna-biologia.pl/choroby/totalna-biologia-a-jelito-cienkie-biologiczne-przyczyny-choroby-lesniowskiego-crohna-i-celiaklia
[4] https://kursy.iww.pl/product/drzewo-rodowe-narzedzie-recall-healing-klub-recall-healing-totalna-biologia-maria-diaczkowa/
[5] https://politykazdrowotna.com/artykul/sukces-prof-agnieszki-n2057395
[6] Tamże

Ελληνικά
Polski
English (UK)
Magyar
Italiano
Български
Français
No responses yet